Telemedycyna jest w Polsce obecna już od kilkunastu lat. Zdaje się jednak, że samo to słowo nadal nie jest powszechnie znane i rozumiane wśród polskiego społeczeństwa. Czym w zasadzie telemedycyna jest i jak mamy to pojęcie rozumieć?

Najlepszą  według mnie definicją telemedycyny jest ta opracowana przez amerykańskie stowarzyszenie telemedycyny (ATA), które mówi, iż telemedycyna to wymiana informacji medycznych pomiędzy co najmniej dwoma użytkownikami z wykorzystaniem komunikacji elektronicznej w celu poprawy zdrowia pacjentów. Definicja nie precyzuje jakiego rodzaju są to informacje, kto jest pacjentem, kto lekarzem i na czym dokładnie ta relacja bazuje. To definicja bardzo ogólna, ale jednocześnie niezwykle trafna.

Drugi sposób wyjaśnienia czym jest telemedycyna odwołuje się do naszych doświadczeń  życiowych. Dostęp do lekarza na odległość, prowadzenie diagnostyki, profilaktyki czy też rehabilitacji na odległość – to niewątpliwie przykłady telemedycyny.

Od kilku miesięcy egzystujemy w zupełnie innej rzeczywistości prawnej, a usługi medyczne świadczone mogą być oficjalnie za pomocą środków elektronicznej komunikacji i urządzeń mobilnych..

Konsultacje dwóch specjalistów prowadzone na odległość w celu uzyskania opinii o stanie zdrowia czy też interpretacji wyników też są telemedycyną. Obawiam się, że wciąż większość osób zapytanych o telemedycynę skojarzy ją z rejestracją do lekarza przez internet ponieważ ludzie nie są świadomi, że to tylko część administracyjna i zwykłe ułatwienie dostępu do usług a z czystą  telemedycyną nie ma niewiele wspólnego. Cieszy nas jednak to, że telemedycyna jest co raz częściej rozumiana przez pacjentów właściwie, jako ułatwienie dostępu do usług medycznych i konsultacji z lekarzami w celu poprawy zdrowia.

Jak wygląda stosowanie telemedycyny w praktyce? 

To obszar bardzo zróżnicowanych działań. Dla nas telemedycyna to telemonitoring, telenadzór, teleopieka, telediagnostyka, teleprofilaktyka, telerehabilitacja czy na przykład teleopis. A gdybyśmy sprowadzili to do praktyki? Najłatwiej jest operować na przykładach, które chyba każdego z nas w mniejszym lub większym stopniu dotknęły, czyli przypadkach kardiologicznych. Osoby po incydentach kardiologicznych czy z niewydolnością serca są obecnie bardzo często wyposażane przez lekarzy w małe mobilne urządzenia diagnostyczne. Kiedy ich samopoczucie się pogarsza wykonują proste badanie EKG, dalej automatycznie przesyłane jest ono do lekarza, który je interpretuje po czym na przykład kontaktuje się z pacjentem i decyduje o dalszym postępowaniu lub bądź nawet hospitalizacji. Za pomocą mobilnych urządzeń pomiarowych, możemy zdalnie przesyłać lekarzom również wyniki pomiarów ciśnienia, stężenia glukozy we krwi, natlenienia krwi czy nawet samodzielnie przeprowadzić proste badanie KTG. Następnie wyniki naszych pomiarów możemy skonsultować z lekarzem wykorzystując wideokonsultacje.

Kolejnym, dobrym przykładem jest niezwykle dynamicznie rozwijająca się telepsychiatria. Czasami łatwiej jest nam porozmawiać z psychiatrą w domu niż wybierać się w dość „stygmatyzującą” podróż do jego gabinetu. Telepsychiatria wspierana przez możliwość wykonania podczas wideorozmowy zdalnego badania skalami klinicznymi to z pewnością bardzo komfortowa forma kontaktu pacjenta z lekarzem. Również diabetolodzy prowadzą w tej chwili swoich pacjentów, sprawdzając stan glukozy we krwi uzyskiwany dzięki glukometrom automatycznie wysyłającym dane pomiarowe.

Czy taki proces nie wymaga przeszkolenia pacjenta?

Owszem, jednak są to szkolenia bardzo krótkie ponieważ urządzenia, którym operujemy są niezwykle proste i intuicyjne w obsłudze. Przykładowo, od pacjentów kardiologicznych  wymaga się wyłącznie przyklejenia do ciała trzech elektrod w odpowiedniej kolejności lub wprost przyłożenia do ciała urządzenia potemwystarczy nacisnąć jeden przycisk, wówczas urządzenie samo „mówi” do pacjenta, podpowiadając mu co należy zrobić na poszczególnych etapach badania i prowadzi przez cały jego proces. To tak proste jak domowy pomiar ciśnienia.

Wymienione przez Pana wcześniej praktyki prowadzone w Polsce są refundowane przez NFZ?

Niestety jeszcze nie, natomiast sporo takich usług jest realizowanych komercyjnie. W tej chwili NFZ rozpoczął refundację  dwóch ciekawych usług, które bezpośrednio dotyczą telemedycyny. Refundacja ta objęła telekonsylium kardiologiczne i geriatryczne. Lekarz rodzinny w takiej usłudze konsultuje się z kardiologiem mając pacjenta u siebie w gabinecie. To krok do przodu, jesteśmy na dobrej drodze aby te usługi coraz częściej stosowane były przez lekarzy w układzie refundacyjnym.

Porozmawiajmy zatem o ekonomicznej stronie medycyny.

Jest sporo wyników badań mówiących o tym, że stosowanie technik telemedycznych wpływa na kosztoefektywność udzielania świadczeń zdrowotnych. Pacjent po zabiegu kardiochirurgicznym wypisywany jest z klinki do domu, który zazwyczaj znajduje się w dużym oddaleniu. Sytuacja zatem dla pacjenta jest niezwykle uciążliwa, ponieważ musi on codziennie do tej kliniki dojeżdżać. Zazwyczaj.. nie dojeżdża. Wymaga to bowiem często zaangażowania członka rodziny, wzięcia przez niego urlopu, poświecenia na asystę przy rehabilitacji czasu. Koszty transferu i wyłączenia domowników z pracy są niebagatelne. Osoby które powinny się rehabilitować w taki sposób po prostu niejednokrotnie z tej rehabilitacji rezygnują.. Czym to się kończy? Finalnie wracają oni do kliniki ale z powikłaniami, a ich terapia jest dużo bardziej kosztowna po takim zaostrzeniu.  Stąd też sporo badań dotyczących ekonomicznej strony telemedycyny. Prowadzi się ich dużo w Europie i jeszcze więcej w USA. Cieszy nas fakt, że te badanie wskazują na ekonomiczne uzasadnienie stosowania telemedycyny.

Notepad with telemedicine on a wooden table.

Czy wierzy Pan, że takie telemedyczne badanie „na odległość” jest wystarczające do oceny stanu zdrowia pacjenta?

Absolutnie nie! To nie może być forma w pełni zastępująca kontakt lekarza z pacjentem i nie sądzę aby szybko do tego doszło. Ocena stanu zdrowia pacjenta przez lekarza w rozmowie i bezpośrednim badaniu jest niezastąpiona. Telemedycyna to idealne rozwiązanie na prowadzenie pacjentów, którzy zostali już skonsultowani klasycznie i wymagają np. kontroli lub też są to pacjenci o schorzeniach przewlekłych i wymagają stałego kontaktu z lekarzem. To zdecydowanie lepsze i komfortowe rozwiązanie dla chorych, alternatywa wobec regularnych wizyt u lekarza i umawiania na weryfikację dawki leku. Możemy przecież zrobić to zdalnie.

W moim rozumieniu nie ma tu miejsca na błędy. Aby takie badanie wykonane przez pacjenta było rzetelne i aby przesyłane obrazy były najwyższej jakości w celu stworzenia prawidłowej diagnozy potrzebujemy bardzo dobrego sprzętu. Jaki rodzaj sprzętu jest obecnie wykorzystywany w telemedycynie?

Ten sprzęt dzieli się obecnie na dwie kategorie. Na sprzęt mobilny do zastosowań przez samych pacjentów oraz na sprzęt specjalistyczny stosowany przez lekarzy w szpitalach i przychodniach. Służy im do wzajemnej komunikacji, przesyłania informacji i obrazów. Takim drobnym sprzętem masowo wykorzystywanym przez pacjentow są glukometry, pulsoksymetry, ciśnieniomierze, wagi, mobilne elektrokardiografy a do telekonsultacji często wykorzystywane są również smartfony i tablety, natomiast nie wyobrażam sobie, że specjalistyczne urządzenia diagnostyczne będą stosowane przez pacjentów – to, póki co, absolutnie wykluczone.

Podobno Sony Ericsonn planuje wypuścić specjalistyczne telefony dedykowane użytkownikom telemedycyny. Czy urządzenia lajfstajlowe mogą stać się częścią telemedycyny?

Statystycznie raz w tygodniu obserwujemy kolejną „przełomową”aplikację, która służy do np. badania tętna za pomocą telefonu komórkowego, do rehabilitacji, gdzie zwykłe telefony używane są jako akcelerometr i monitorują skłony. Aplikacje do mierzenia ilości spalonych kalorii i kroków którymi przemierzami dany dystans, aktywność w czasie snu itp.. Trzeba jednak zrozumieć, że to wszystko stanowi jedynie pomoc w profilaktyce lub terapii a nie jest  profesjonalnym narzędziem medycznym. Podkreślam, że to tylko „gadżety”, które nie nadają się do diagnostyki i monitorowania jakości terapii. Nie są one certyfikowane medycznie a pomiary uzyskiwane z ich pomocą nie mają raczej klinicznego zastosowania. Niestety bardzo często te urządzenia lajfstajlowe mylone są z urządzeniami telemedycznymi. Opaska medyczna na nadgarstek przeznaczona do monitorowania stanu zdrowia osoby chorej w podeszłym wieku z chorobą neurodegeneracyjną nie może być zastąpiona przez lajfstajlową opaskę dla biegaczy. Jeśli mówimy o telemedycynie, która stanowić ma dla pacjentów rzetelny mechanizm monitorowania ich stanu zdrowia to musimy mówić o profesjonalnych, certyfikowanych urządzeniach medycznych,. To nie są zabawki. W telemedycynie kluczowym zagadnieniem jest jakość rozwiązań, nie ma tu bowiem miejsca na półśrodki. Zależy nam przede wszystkim na medycznej jakości.

Czy nie uważa Pan, że telemedycyna może stanowić pewnego rodzaju zagrożenie wynikające z nieświadomości pacjentów? Niektórzy porównują ją do praktyk „dr. Google”.

Wierzę, że o zagrożeniu nie musimy mówić. Przede wszystkim powinniśmy się wzajemnie edukować. Przed firmami i instytucjami medycznymi zajmującymi się telemedycyną stoi ogrom pracy  w tym zakresie. Musimy nauczyć ludzi korzystać z telemedycyny, po to aby oswoić ich z kontaktem z lekarzem na odległość, aby się tego kontaktu nie bali, wiedzieli, że otrzymują tą samą jakość usługi medycznej i są całkowicie bezpieczni stosując mobilne urządzenia. Należy nauczyć ich, że czym innym jest zdrowy tryb życia, do którego monitorowania idealnie nadają się lajfstajlowe rozwiązania, a czym innym jest profesjonalna usługa telemedyczna. Przed nami dużo pracy, jednak wykonujemy ją już od kilkunastu lat i cieszy nas to , żę widzimy jej pierwsze efekty!.

Czy mógły Pan podać przykład niewłaściwych praktyk telemedycznych?

Istnieją oczywiście aplikacje tworzone przez ludzi niewykwalifikowanych, zawierają błędy i stanowią ryzyko dla pacjenta. Nieprzerwanie walczymy z bylejakością. Znam przykłady haniebnych praktyk, do jakich często wykorzystuje się telemedycynę. Są to sytuacje gdzie żeruje się osóbach starszych, na ich łatwowierności i ograniczonej percepcji. Ostatnio w mediach pełno było informacji o jednej z warszawskich firm wykorzystujących  technologie medyczne do „naciągania” ludzi starszych na… zakupy jakichś produktów, które z telemedycyną nie mają nic wspólnego. Pretekstem do takich nieuczciwych praktyk była telemedycyna i przeciwko takiej właśnie „telemedycynie” zawsze stajemy.

Kiedy telemedycyna zagości w placówkach publicznych?  

Sądzę, że to nieodległa kwestia, gdy usługi telemedyczne staną się normą. Jestem tu optymistą. W ubiegłym roku parlament znowelizował ustawy o zawodzie lekarza i dopuścił świadczenie usług medycznych przez lekarza na odległość. Oznacza to, że od kilku miesięcy egzystujemy w zupełnie innej rzeczywistości prawnej, a usługi medyczne świadczone mogą być oficjalnie za pomocą środków elektronicznej komunikacji i urządzeń mobilnych. Zainteresowanie ze strony samych lekarzy jest ogromne. To wspaniała wiadomość bo przecież lekarze są najlepszymi ambasadorami tej usługi, to oni potrafią wytłumaczyć pacjentom na czym polega jakość usługi telemedycznej i jakie ona samym pacjentom daje korzyści. Placówki publiczne częściowo stosują już technologie telemedyczne, np. masowo wymieniają się zdjęciami z aparatów rentgenowskich, z tomografów komputerowych czy rezonansów magnetycznych i opisują je sobie wzajemnie. Jest to sytuacja, która ma miejsce już od wielu lat. Nikt już nie kontestuje jakości pracy radiologów, którzy nie są na miejscu w szpitalu. Istnieją w Polsce firmy, które poprzez jakość rozwiązań absolutnie nie mają się czego wstydzić a ja głęboko wierzę, żę telemedycyna już wkrótce przeżyje u nas rozkwit.

141016-VA-Telemedicine

Telemedycyna to temat budzący kontrowersje. Czy nie uważa Pan że może ona zagrozić nam w procesie dehumanizacji?

Takie obawy są bardzo powszechne wśród osób, które spotykają się z telemedycyną po raz pierwszy. Wydaje się, że stosowanie technik telekomunikacyjnych do nawiązywania relacji pomiędzy ludźmi mogłoby tej dehumanizacji służyć. Osobiście twierdzę, że technologia jest tylko elementem procesu, diagnozy terapii i badania pacjenta a nie celem samym w sobie. Jakakolwiek próba wyeliminowania bezpośredniej relacji lekarza z pacjentem na pewno zakończy się fiaskiem. Człowiek z zasady nie chce być obiektem pomiarowym. Jeśli jednak lekarz przekona go, że jakieś urządzenie pomoże mu zachować zdrowie i usprawni samą terapię.. spotka się to bez wątpienia z pozytywnym odbiorem. Opomiarowanie i „oklejanie” chorych różnymi gadżetami dla samego zbierania danych jest drogą donikąd. Wierzę, że telemedycya będzie wspierać lekarzy – nie zastępować ich. To wykluczone. Znamy już przypadki nieudanych projektów, które rzekomo zapewnić miały pacjentowi komfort funkcjonowania w domu a finalnie nie zostały przyjęte przychylnie przez nich samych.

Były nieudane ponieważ nie opierały się na zaufaniu.

Dokładnie tak. A powinny najpierw oparte być na relacji człowiek-człowiek. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie powinien zajmować się telemedycyną.

Nasi Partnerzy to najlepsze „dowody” naszych umiejętności w obszarze telemedycyny i teleopieki.

Czy mógłby Pan powiedzieć więcej o działalności Silvermedia w sektorze telemedycyny?

Zajmujemy się telemedycyną od czternastu lat. Jesteśmy jedną z niewielu informatycznych firm w Polsce o kompetencjach medycznych, która posiada wdrożone w pełnym zakresie normy ISO 13485 – potocznie zwane „medycznymi”. Ściślej mówiąc, dzięki tej certyfikacjimożemy projektować, produkować i wprowadzać na rynek oprogramowanie oraz urządzenia medyczne. Jesteśmy autorami jedynej znanej mi platformy telemedycznej, która jest w pełni multiusługowa i multiprocesowa służąc do realizacji usług telemedycznych w różnych obszarach medyczno-biznesowych dla różnych grup pacjentów i lekarzy. Nasze rozwiązania są multiusługowe tzn., nadają równie dobrze się np. do świadczenia usług kardiologicznych, alergologicznych, geriatrycznych czy audiologicznych. Skala naszego rozwiązania jest bardzo duża a jego jakość wyjątkowo wysoka dlatego , zaufały nam największe i najbardziej referencyjne polskie instytucje: Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu, Śląskie Centrum Chorób Serca, Centrum Zdrowia Dziecka, Centrum zdrowia Matki Polki, Warszawski Uniwersytet Medyczny czy Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zostaliśmy również wybrani przez Instytut Fraunhofera do wspólnego projektu modelowego transferu innowacji z Europy środkowo wschodniej na rynki niemiecko – języczne. Wybrano nas jako wiodącego partnera z Polski w zakresie telemedycyny z uwagi na multidziedzinowość, skalowalność i jakość rozwiązań. Jesteśmy partnerami dla dużych instytucji telekomunikacyjnych i ubezpieczeniowych. Nasi Partnerzy to najlepsze „dowody” naszych umiejętności w obszarze telemedycyny i teleopieki.

Old grey haired woman is measuring blood pressure by herself during virtual doctor visit. Glasses senior woman sitting opposite monitor. On the screen, telehealth doc is consulting her. Side shotPamiętajmy, że telemedycyna nigdy nie zastąpi lekarza, to lekarz wykorzystywać będzie telemedycynę..

 Światu już teraz doskwiera przeludnienie, a co będzie np. za 50 lat? Czy telemedycyna pomoże nam rozwiązać problem zatrważających kolejek do lekarzy?

Bez wątpienia demografia w tej części Europy w której żyjemy jest wręcz dramatyczna. Podobno czeka nas „srebrne tsunami”, zatem będziemy musieli mierzyć się ze stale rosnącą ilością chorych bądź niesamodzielnych osób. Niestety wiąże się to z coraz mniejszą w tym kontekście i tych proporcjach liczbą lekarzy. Ze względu na różnego rodzaju dysfunkcje, starsi chorzy będą mieli bardziej utrudniony kontakt personalny z lekarzem, stąd konieczność wprowadzania dla osób niesamodzielnych i chorych udogodnień, które im ten kontakt ułatwią. To nas czeka i jesteśmy na to skazani. Lekarzy i pielęgniarek nagle nie przybędzie a osób starszych i niesamodzielnych owszem.

Wobec tego wypada zapytać czy telemedycyna to według Pana medycyna przyszłości?

Zdecydowanie tak. Telemedycyna i teleopieka to przyszłość. Oczywiście możemy dywagować jakiego rodzaju urządzenia będziemy stosować kiedyś. Czy będą to innowacyjne skanery analizujące stan naszego organizmu, czipy implantowane bezpośredni w nasze organizmy, samokomunikujące się ze światem zewnętrznym i wysyłające stale informacje. To kwestie przyszłości i technologii, którą zastosujemy do zbierania danych. Pamiętajmy jednak, że to człowiek będzie musiał przeanalizować i podjąć decyzję o terapii lub hospitalizacji. Nie wszystko da się zautomatyzować i nie wszystko powinno się automatyzować. Bardzo kibicujemy nowym projektom onkologicznym i kardiologicznym, które służą automatycznej analizie danych zbieranych w różnego rodzaju projektach naukowych, terapii klinicznych czy od samych pacjentów. Nie wyobrażam sobie jednak, że w masowym zastosowaniu będziemy kiedykolwiek praktykować wyłącznie diagnostykę pacjenta realizowaną jedynie przez suche algorytmy. Pamiętajmy, że telemedycyna nigdy nie zastąpi lekarza, to lekarz wykorzystywać będzie telemedycynę. Wszelkie algorytmy mogą wspierać lekarzy, ale nigdy ich nie zastąpią. Przynajmniej w najbliższej przyszłości. Co będzie za 50 lat? Sam jestem ciekaw.


Dr inż. Jarosław Bułka, wiceprezes Zarządu

Jest jednym z najbardziej cenionych twórców systemów telemedycznych w Polsce i na świecie. Związany z AGH, gdzie pełni dziś funkcję adiunkta. Piastuje też stanowisko sekretarza Komisji Akredytacyjnej Uczelni Technicznych, odpowiadającej za jakość kształcenia studentów polskich uczelni technicznych.

Ekspert Ośrodka Prognoz Technologicznych Krakowskiego Parku Technologicznego. Członek Prezydium Rady Klastra LifeScience w Krakowie. Autor ponad 50 publikacji z zakresu telemedycyny, przetwarzania sygnałów biomedycznych oraz wykorzystania sieci neuronowych w diagnostyce medycznej.W ramach Silvermedia inicjuje projekty integrujące naukę z biznesem, m.in. platformy badań przesiewowych w kardiologii i audiologii oraz tworzenie algorytmów oceniających ryzyko zachorowań na astmę i alergię.

PODZIEL SIĘ