krem z filtrem UV

Choć letnie słoneczne dni są obecnie jedynie wspomnieniem, naukowcy nie ustają w pracy nad nowymi rozwiązaniami w celu ochrony skóry przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym. Dostępne w tej chwili na rynku kremy z filtrem UV podzielić możemy na dwie kategorie. Filtry pochodzenia organicznego (potocznie nazywane chemicznymi), to substancje, które wnikają w skórę, gdzie pochłaniają promieniowanie słoneczne i rozkładają się pod jego wpływem. Dlatego też powodują czasem podrażnienia i nie są polecane dzieciom oraz osobom z wrażliwą cerą. Dla tych grup zdecydowanie odpowiedniejsze będą filtry pochodzenia nieorganicznego – inaczej fizyczne lub mineralne. Oparte są one na tlenkach metali, takich jak ditlenek tytanu czy tlenek cynku. Filtry tworzone w ten sposób działają niczym setki mikroluster pokrywających naszą skórę – odbijają promienie społeczne, nie ulegając przy tym degradacji. Są bezpieczniejsze o tyle, że nie wnikają w głąb skóry. Rzadko wspomina się jednak o tym, że ditlenek tytanu może reagować z innymi składnikami komercyjnych kremów pod wpływem promieniowania ultrafioletowego. Powstające wówczas reaktywne formy tlenu (ROS, z ang. Reactive Oxygen Species) odpowiadają np. za uszkodzenia DNA i przyspieszają proces starzenia skóry.

Nowy materiał stworzony przez naukowców z Wydziału Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego powstał właśnie z myślą o wpływie kremu na starzenie się komórek. Oparty jest na nanoczostęczkach tlenku cynku (Zno), które pokryto chitosanem (CS) – biokompatybilnym polimerem. Tlenek cynku to minerał stosowany powszechnie w przemyśle kosmetycznym w kremach przeciwtrądzikowych, zsypkach i pudrach dla niemowląt, a także w kosmetykach kolorowych i suplementach diety. Ma właściwości wysuszające i przyspiesza regenerację uszkodzonych tkanek. Jest bezpieczny dla zdrowia, choć używany w nadmiarze może szkodzić. Chitosan jest z kolei biodegradowalnym polimerem pozyskiwanym z chitynowych pancerzyków morskich skorupiaków. Stosuje się go powszechnie w przemyśle rolniczym, jest również używany do tworzenia opatrunków. Jego struktura podobna jest struktury kwasu hialuronowego, ma więc dzięki temu właściwości bakteriobójcze, stymuluje także działanie komórek układu odpornościowego. Z kolej w przemyśle kosmetycznym docenia się ostatnio jego właściwości nawilżające i regenerujące.

Nanokompozyt tlenek cynku-chitosan jest stabilny chemicznie w czasie ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe. Skutecznie likwiduje więc ryzyko związane z wykorzystywaniem minerałów-półprzewodników jako składników aktywnych w kremach przeciwsłonecznych. Równocześnie kompozyt ten doskonale absorbuje promieniowanie UVA i UVB, chroniąc skórę przed oparzeniem słonecznym. Tym, co naprawdę go wyróżnia, jest fakt, że jest obojętny dla komórek skóry i nie przyspiesza procesów starzenia keratocytów. Jednocześnie obecność chitosanu wpływa na wysoką aktywność bakteriobójczą – kompozyt jest skuteczny nawet wobec opornych szczepów bakterii takich jak Staphylococcus aureus czy Escherichia coli.

Na razie naukowcy wciąż pracują nad ulepszeniem tej rewolucyjnej formuły. Po zakończeniu badań nowoczesny filtr mógłby być używany nie tylko w kremach przeciwsłonecznych, ale i w wyrobach medycznych i kosmetykach dla osób o wrażliwej cerze potrzebującej dodatkowej ochrony. Krem stworzony na bazie tego kompozytu mógłby skutecznie chronić skórę przed nadmiarem słońca i wysuszaniem, a równocześnie pomagałby w unikaniu zakażenia. Ta wielofunkcyjność jest szczególnie ważna tam, gdzie zależy nam na używaniu naturalnych kosmetyków o niewielkiej liczbie składników.

Zdrowa, odżywiona i niepodrażniona skóra to podstawa naszego samopoczucia. Dobrze więc wiedzieć, że naukowcy prowadzą badania na temat wpływu kosmetyków na procesy jej starzenia i proponują przemysłowi kosmetycznemu nowe, bezpieczniejsze rozwiązania. Jest to dziedzina nauki, która wpływa bardzo mocno na komfort naszego życia. Używanie kremu z filtrem UV jest oczywiście szczególnie ważne w okresie wakacyjnym, kiedy słońca jest najwięcej. Warto jednak pamiętać o tym, że również zimą w słoneczne dni powinno używać się ochronnych kosmetyków, zwłaszcza jeśli aktywnie spędzamy czas – na nartach czy sankach.


Autor: Katarzyna Nowacka

Artykuł przygotowany w ramach projektu ProBio Małopolska

PODZIEL SIĘ